Aqaba - Eilat
W piątek rano pożegnaliśmy Wadi Musa. Pogoda się zmieniła. Góry zakrywała mgła. Padało. Mieliśmy szczęście. Do znanego nam już hotelu w Tala Bay dojechaliśmy przed południem. Nad morzem na szczęście słońce. Przed nami cały dzień mało aktywnego odpoczynku. Przyda się. W hotelu impreza Mikołajkowa. Fish Sayadeah w znanej już nam restauracji w porcie. To jordańska specjalność. Spaliśmy przy otwartym oknie. Idealna cisza. Aqaba, ostatnie chwile. Zwrot samochodu, taksówka do granicy, dalej na piechotę. Wszystko bardzo sprawnie. Eilat jest miastem, które raczej nie zachwyca. Hoteli jest za to mnóstwo. Skoncentrowane są nad morzem, od granicy z Jordanią (skąd przyjechaliśmy) do granicy z Egiptem (Taba). Łącznie wybrzeże Izraela nad Morzem Czerwonym ma zaledwie 10 km. To imponujące, jak intensywnie potrafią je wykorzystać. Ale z tego powodu niekoniecznie jest to miejsce, gdzie chciałoby się zostać dłużej niż jeden wieczór. Jutro wczesnym pop...